Translate

sobota, 18 lipca 2015

Rozdział ósmy "Żegnaj Elso"+ nieważna informacja

NIEWAŻNE INFORMACJE ;+
Cześć chciałam się czymś pochwalić, a mianowicie
Kto mógłby być Elsą ? Ja! W quizie wyszło mi, że pownnam przefarbować włosy na kolor platynowy(co rozumiem bo jestem naturalną ciemną blondynką) i powinnam mieszkać w lodowym pałacu!
O Boż.. jestem taka szczęśliwa!!
Ps.sory, ale musiałam się pochwalić.a Dobra bo się rozpisałam. Czas na rozdział!

JACK
Pośpiesznie wzleciałem w górę i ruszyłem prosto do zamku. Podczas szybkiego lotu wiatr rozwiewał mi moje i tak wiecznie rozczochrane włosy i przyjemnie ochładzał i tak chłodną twarz. Spojrzałem kątem oka na czarnowłosą. Jej wyraz twarzy zastygł w grymasie bólu. Oczy miała na wpół przymnknięte, z których jeszcze teraz pojedyńczo wymykały się łzy raz czarne, raz czerwone. Musiała cierpieć.. ale dlaczego? Dlaczego ktoś ma cierpieć za nas? Mrok chce zabić nas, a jak narazie tylko Elsie robi krzywdę. Wylądowałem w mojej sypialni, ponieważ wszystkie inne okna były zamknięte, a przy wejściu głównym stała straż. Wyszedłem na korytarz i... sam nie wiem co. Wszystkie drzwi były takie same. "No to super" pomyślałem. Postanowiłem po kolei obchodzić piętra. Szło nawet szybko, ale, na drugim już nie. Zaczęły kręcić się służące. Moja dalsza wędrówka przypominała trochę jakby grę komputerową [ chodzi o to, że raz musiał latać, chować się lub szybko biec- dop. aut.]. Będąc na czwartym piętrze odetchnąłem spokojnie, bo było pusto. Obszedłem już prawie cały korytarz i nie zauważyłem nic szczególnego. Dopiero, gdy już miałem udać się w lewą zacienioną stronę, moją uwagę przykuły jakieś białe drzwi na końcu prawej części. Zacząłem iść w tamtą stronę. Stojąc już przed nimi dostrzegłem, że na jasnym drewnie są namalowane błękitne śnieżynki. To na pewno musiał być ten pokój. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.Ujrzałem napradwę bogate wnętrze. Szybko się rozejrzałem i znalzłem duże łóżko. Obramowanie było purpurowe przechodzące w ciemny fiolet pościel była biała, jakby z śnieżnego puchu. Ułożyłem na nim ostrożnie Else. To w końcu przez nas- strażników marzeń ona cierpi, więc chciałem pomóc. Ruszyłem do łazienki i wyszłem z ręcznikami papierowymi. Zacząłem delikatnie wycierać jej kolorowe łzy z policzków. Ku mojemu zdziwieniu rany bólu nie schodziły, tylko leciały jeszcze intensywniej. Szybko odłożyłem brudne reczniki papierowe na komódkę za mną. W duchu modliłem się by Anna i North już wrócili. W sumie to dziwiłem się, że jeszcze ich nie ma. Nie chciałem patrzeć na jej męczarnie. Wyszedłem na balkon. Daleko było widać góry. Zapatrzyłem się w nie i nawet nie usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi. Wróciłem do rzeczywistości dopiero, gdy ktoś zaczął płakać. Odwróciłem się i pierwszy chyba raz cieszyłem się, że widzę Northa. On był mądrzejszy ode mnie (wiem, nie wierzyciecie pewnie, że ja to powiedziałem..), więc mógł coś wiedzieć jak pomóc ledwożywej Elsie. Wszedłem z powrotem do środka. Widziałem Anne, która zalana łzami klęka koło nieprzytomnej siostry. Podszedłem do świętego, miał zmarszczone brwi.
-To Mrok- powiedziałem patrząc tak jak białobrody na czarnowłosą.
-Wiem-
-Ale to nasza wina- kontynuowałem spokojnie.
-Wiem- powoli wkurzały mnie jego wypowiedzi. North podszedł do rudowłosej, a ja za nim. 
-O-ona z teg-go wy-jdzie, prawda?- księżniczka Arendelle nie odrywając oczu od krwawych plam na ciele siostry zapytała łkając.
-Anno.. ja..nie wiem..-North spuścił głowę. Dziewczyna nie miała sił na kłótnie. Elsa na prawdę wyglądała jakby zostało jej kilka sekund życia. Jej skóra jeszcze bardziej pobladła, prawie zlewając się śniżnobiałą pościelą. Usta pełne i śliwkowe, teraz jakby sine. Nieliczne brązowe piegi nabrały koloru i w tej chwili były bardzo widoczne. Oczy czarne, gdzieniegdzie jednak przedostawał się jasny turkus. Wyglądało to tak jakby Elsa próbowała walczyć z czarami Mroka, który jednak swoją osobą budził postrach, więc napewno by nie potraktował jej jakimiś krótkotrwałymi zaklęciami.

Ogólnie
Ania roniła co raz więcej łez, ale nie bez powodu. Czuła, że traciła ostatnią osobę, która jej została po śmierci rodziców. Jednak jakaś cząstka jej podpowiadała, że to nie prawda, Elsa niedługo się obudzi zdrowa, powróci jej pamięć i wszystko już będzie dobrze. Jednak na razie nie miała zamiaru się odrywać od nieprzytomnej siostry..
North i Jack natomiast mieli ochotę zniszczyć kolejny raz Mroka. Za jego występki należało go już dawno zniszczyć..
Ale gdyby strażnicy marzeń od początku lepiej pilnowali małej Elsy, to teraz nawet by nie było Mroka. On powstał tylko dzięki strachu młodej królowej. Teraz się obwiniali o jej krzywdę.

Jack
Trwaliśmy tak w ciszy. Tylko jęki Anny od czasu do czasu przerywały milczenie. 
Nagle do pokoju wpadł jakiś zbudowany blądyn. 
-No hej- powiedział patrząc na nas po kolei.-A co to za zebranie Aniu?- podszedł do rudej. Nie potrzebował pewnie żadnej odpowiedzi. Wystarczyło, że spojrzał przed niebieskooką. Również zamarł w milczeniu jednak bardziej był zdziwiony. Przytulił mocno Anię, a ona wypłakała mu się w czarną koszulę.

ELSA
Ostatkiem sił uchyliłam lekko oczy i zobaczyłam, że Jack mnie podnosi z ziemi. Wiedziałam co się dalej stanie, zaraz stracę przytomność. Jednak przed tym wielki ból.
Wychrypłam jedynie "przepraszam", coś mi kazało to powiedzieć. Potem zamknęłam oczy, czekając na dalszy ciąg męk.

      *                   *                *
Znajdowałam się na jakiejś polanie, ale ona raczej przypominała początek piekła. Czarne podłoże, a wokół ciemność. Dalej było jakby jezioro, ale krysalicznie źródlaną wodę zastępowała rzażąco czerwona lawa.Wyglądałam tak jak rano, ale nie miałam na policzkach śladów po tych czarno-czerwonych łzach. Czułam się jednak znacznie gorzej. Bolał mnie kark i głowa. Szczerze to ledwo chodziłam. Zaksztusiłam się czarnym popiołem. Szłam dalej ostatkiem sił w nogach. Nie wiedziałam dokąd zmierzam. Nagle zatrzymałam się tuż nad przepaścią. Co robić? Przypomniałam sobie, że przeciesz mam moc lodu, pomyślałam, że po prostu stworzę lodowy most, musiałam to umieć.
Unosłam trzęsące się od braku sił ręce i próbowałam wykrzesać trochę lodu, ale niestety nic nie wyszło. Nie miałam energii.. Co ja teraz zrobię? Stałam tak i patrzyłam na przepaść nie wiedząc co dalej. 
-Witaj Elso- usłyszałam głos za mną, nie spodziewałam się go, więc tak się zlękłam, że prawie spadłam w ciemną odchłań. Odwróciłam się.
-Mrok..- powiedziałam z obrzydzeniem, ale można było wyczuć nutkę strachu.
-A kto by inny- zaśmiał się oschło.
-Coś ty mi zrobił?!-
-Ależ po co się tak unosić, spokojnie moja droga- mówił tak spokojnie,że aż doprowadzał mnie tym do szału.
-Po co tu jestem?! Mów!- już nie wytrzymałam.
-Jeżeli umrzesz, nie powiesz strażnikom marzeń o tych znakach na karku. Ale wiesz co? Nie chce zabijać osoby z amnezją- wycelował we mnie rękoma, między nimi utworzyła się biała błyszcząca kula. Trafił nią we mnie. W jednej chwili powróciły do mnie wszystkie wspomnienia, moje wspomnienia.. , a przy tym ogromny ból głowy. Nie zdążyłam powstrzymać księcia koszmarów. Zaczął się śmiać i trafił we mnie kulą koszmarów. Zaczęłam spadać do przepaści pochłoniętej ciemnością. Zdążyłam jeszcze tylko usłyszeć głos Mroka, który mówił "Żegnaj Elso" i zobaczyć jego oddalającą się sylwetkę.
Stało się, ciemność mnie pochłonęła. Czułam, że łamią się wszystkie moje kości.
Tylko dlaczego musiałam umrzeć tak młodo?..
Już nie zobaczę Ani..
Zamknęłam bezwładnie załzawone łzami powieki..

Hej! ROZDZIAŁ SMUTNY, ALE PROSZĘ NIE OPUSZCZAJCIE TEGO BLOGA, BO NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE WESELSZY!!
:)
A I DODAŁAM DWA ZDJĘCIA ELSY GDY BYŁA NA PÓŁŻYWA.
PROSZĘ NIE BIJCIE, ŻE BRZYDKIE, BO DOBRZE O TYM WIEM. POPROSTU ROBIŁAM JE DZISIAJ NA SZYBKO I CHCIAŁAM, ŻEBYŚCIE WIEDZIELI JAK ONA MNIEJ WIĘCEJ WYGLĄDAŁA.

NASTĘPNY ROZDZIAŁ NIEDŁUGO. I TU WAS ZASKOCZĘ..- Z UDZIAŁEM ELSY. HMM.. TERAZ SIĘ ZASTANÓWCIE CO SIĘ STAŁO, ŻE ŻYJE. PRZECIEŻ MROK JĄ ZABIŁ. 
CZEKAM NA POMYSŁY C :

                                                                                                    


                                                                                                           ~Passion forever~






Rozdział siódmy "Elsa!!"

ELSA
Obudziły mnie jasne promienie słońca. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że wczoraj wieczorem nie zasunęłam zasłon na okna balkonowe. "Przecież ktoś mógł mnie podglądać!" pomyślsłam. Byłam zła na siebie. Spojrzałam na zegar w błękitnej oprawie. Była godzina 4:45. "Czemu ja tak wcześnie wstałam?"- kolejna myśl.
Nie spiesząc się z powodu wczesnej godziny weszłam do łazienki. Podeszłam do wanny wysadzanej kamieniami szlachetnymi w barwach morza i białym marmurem. Nalałam ciepłej wody i odruchowo spojrzałam na szafirową pułeczkę w kącie. Stało na niej kilka kolorowych buteleczek. Wzięłam jedną i przeczytałam napis. " Olejek nawilżający"- wyczytałam z czarnych liter na szkle. Wlałam trochę jego zawartości do przeźroczystej wody, po czym zanurzyłam się w niej. Po długiej kąpieli z powrotem narzuciłam na siebie koszulę nocną. Podeszłam do umywalki i nie patrząc w lustro umyłam zęby. Wreszcie spojrzałam w swoje odbicie. Wyglądałam nawet dobrze.
Wyszłam z łazienki i skierowałam się w stronę dużej szafy koloru ciemnego fioletu. Otworzyłam ją i chwilę patrzyłam w jej wnętrze. W końcu wyjęłam z niej sukienkę o odcieniu fiołkowym na grube ramiączka. Była w jakieś granatowe wzory. Założyłam ją. Dosięgała mi do kolan. Podeszłam jeszcze do drugiej niższej szafy. W niej znajdowało się obuwie. Zdecydowałam się na granatowe baleriny.
Teraz usiadłam na białym drewnianym krześle z błękitnymi naszywkami. Otworzyłam białą szkatułkę i wyjęłam z niej śliwkową szminkę. Pomalowałam nią swoje usta. Przyozdobiłam jeszcze swoje powieki jagodowym cieniem do oczu.
Rzęs nie malowałam. Wydawały się grube i ciemne. Włosy uczesałam w luźnego kłosa. Spojrzałam znowu na zegar- 7:00. Otworzyłam drzwi, po czym wyszłam z sypialni zamykając drzwi. Szłam długim kortarzem i podziwiałam rzeźby stojące pod ścianami. Gdzieniegdzie były namalowane te same wzory co na mojej sukience.
Było cicho i pusto. Wszyscy chyba jeszcze spali. Nie wiem jak wyszłam z ..zamku? Co ja robiłam w zamku?
Skręciłam w prawo i po krótkiej wędrówce natrafiłam jakąś srebną bramę. Szłam dalej. Otaczały mnie przepiękne kwiaty, które kolorami tworzyły różne wzory. Dalej były drzewa, ale nie takie zwykłe. Miały w sobie coś nadzwyczajnego. Spostrzegłam także kilka stawików udekorowanych przepięknymi perłami. To miejsce było przepiękne.
W dali spostrzegłam... huśtawkę. Trochę zajęło mi dotarcie do niej. Gdy już widziałam ją z bliska przyjrzałam się jej. Była z ciemnego drewna, a trzymała się na kolorowych sznurkach.
Przysiadłam. Podziwiałam piękną naturę wokół mnie. Zostałabym na dłużej, ale zaczęło mi cicho burczeć w brzuchu. Ruszyłam, więc w stronę powrotną. Gdy przekroczyłam mury zamku wpadła na mnie Anna.
-Elsa, gdzie ty się podziewałaś?!- krzyczała trochę zdenerwowana, ale w jej oczach było widać zmartwienie i troskę.
-J-ja wyszłam na zewnątrz było jeszcze wcześnie, więc pozwiedzałam-
-A gdzie byłaś?- zapytała już opanowana z zaciekawieniem.
-Nie wiem, ale było tam przepięknie! Pięknie pachnące kwiaty, urodzajne drzewa i te perły w wodzie.. Jednak najbardziej moją uwagę przykuła huśtawka. Niby zwykła, ale czułam do niej jakieś przywiązanie..- opowiadałam z radością.
-To dlatego, że to ty ją zbudowałaś- niebieskooka zachichotała.
-Ja? Kiedy? Jak?- tylko te pytania mi się nasuwały.
-Będąc jeszcze dzieckiem. Często się bawiłaś w tamtym ogrodzie, to było twoje ulubione miejsce-
-Było?- zapytałam. Nie miałam pewności czy ona mówi, ale po co miała by kłamać? No i niczego nie pamiętam z mojej przeszłości, a ona stara się mi pomóc. Postanowiłam jej zaufać. Z zamyślenia wyrwał mnie głos rudowłosej.
-No, bo pewnego razu zamknęłaś się w swoim pokoju i..- słowa nie mogły jej przejść przez gardło.-..i przestałaś się do mnie odzywać, bawić się ze mną, ale ja nie wiem czemu..- w jej oczach dostrzegłam łzę. Czy ja naprawdę zrobiłam to co ona mówi? Czy ja aż tak ją skrzywdziłam? Zaniepokoiłam się, ale czym? Byłam zła. Na siebie?
Nagle zobaczyłam, że kąty ścian zaczyna ją pokrywać się szronem. Czy to naprawdę ja? Momentalnie się zatrzymałam. Anna popatrzyła się na mnie.
-Wszystko dobrze?- zapytała, a w jej oczach już nie było łez tylko troska.
-N-nie, nie d-dobrze-  wydukałam.- popatrz co ja narobiłam. Ja jestem potworem!- teraz w moich oczach były łzy. W kątach oprócz szronu zaczęły wystawać ostre lodowe kolce. Ja naprawdę jestem potworem! Byłam przerażona.
Anna zniknęła, a ja dostałam sama.. . Gdzie ona jest?
Postanowiłam jednak nigdzie nie iść. Znałam tylko drogę na zewnątrz, a zamek był ogromny. Na pewno bym się zgubiła. Usłyszałam z tyłu jakieś kroki. Odwruciłam się i odetchnęłam . To była Anna.
-Gdzie ty byłaś?-
-Masz, włóż je. To ci pomoże- do ręki dała mi fioletowe zawiniątko. Spojrzałam pytająco na towarzyszkę. Odwinęłam je, a moim oczom ukazała się para jedwabnych rękawiczek. Założyłam je. Nie czułam zbytnio różnicy, ale może one pomogą mi z tą mocą..
   *                 *                 *
Doszłyśmy do jadalni. Tam już siedzieli Jack i North.
-Dzień dobry- przywitał się białobrody.
-Dzień dobry- odpowiedziałyśmy równocześnie.
Zasiadłyśmy do stołu. Na śniadanie podano nam brązowe naleśniki z leśnymi owocami. Były pyszne.
Po śniadaniu razem( z tego co wiem )z moją siostrą poszłam tam gdzie przypadkiem trafiłam rano. Przysiadłyśmy na tej huśtawce. Nadal nie wierzyłam, że zrobiłam ją sama. Anna miała ze sobą jakieś lekko żótawe karty. Moja ciekawość nie wytrzymała.
-Co to za kartki?-
-To papirus, a to- pokazała na rysunki na nim.-Twoje dzieła-
-Co? Ja to narysowałam?- byłam zaskoczona. Te rysunki naprawdę były ładne.
-Tak, masz wielki talent malarski. Gdy byłaś młodsza często rysowałaś- wyjaśniła.
-Łał..- tylko tyle udało mi się powiedzieć,kiedy trzymałam moje "dzieła" w dłoniach. Wszystkie były rysowane tylko czarnym kolorem, ale i tak były cudowne. Na jednym była Anna, tylko młodsza. Na drugim ta blądynka z dużego obrazu tylko też młodsza. Na trzecim było chyba małżeństwo, bardzo dostojnie ubrane.
-A to kto?-
-Nasi rodzice- odpowiedziała spokojnie.
Chwilę jeszcze podziwiałam moje szkice. Ciężko mi było uwierzyć, że tyle umiem.
-A coś jeszcze potrafię niezwykłego?- zapytałam dla żartów. Nie spodziewałam się odpowiedzi.
-Tak-tym  mnie zaskoczyła.
-Co? No.. to co jeszcze "stwarzałam"?-
-Uwielbiałaś pisać piosenki. Szło ci to naprawdę dobrze-
-A pamiętasz jakąś?-
-Tak. Gdy byłam mała często mi ją śpiewałaś,kiedy się bałam-zaczęła cicho i melodyjnie śpiewać :
-
Cii, spokojnie już,
ciemność już zniknęła.
I zaśnij już,
bo ciemności nie ma.
Wszystko będzie dobrze,
ja jestem przy tobie.
Nie bój się niczego,
nam razem
nie przydarzy się nic złego.
Ciemność jest wytworem
twojej wyobraźni.
Porusz nią,
a na pewno będzie raźniej.
I przestań myśleć już
o potwornym Mroku.
To tylko sny.. złe sny....  - gdy skończyła aż łza mi stanęła w oku.
-Ja to napisałam?-
-To tylko kołysanka. Piosenek napisałaś dużo więcej- uśmiechnęła się.
Posiedziałyśmy chwilę w ciszy,obserwując naturę wokół nas.
-Elso..?-
-Tak?- zachęciłam ją.
-Czy przypomniałaś sobie coś z przeszłości?- zapytała niepewnie, jakby bała się odpowiedzi.
-..Nie..- wiedziałam, że tym ją zasmucę.
-Co? Chodź do Northa- złapała mnie za rękę i pociągnęła.
-Co? Poczekaj- nie mogłam za nią zadążyć. -AŁ!- nsgle ta rana na karku znowu zaczęła mnie boleć. Musiałam stanąć. Anna, która mnie ciągnęła za rękę, szybko się odwróciła. Zobaczyła, że klęczę na ziemi.
-O matko! Elsa! Co ci jest?!- próbowała mnie wołać, ale ja tylko słyszałam moje jęki. - Elsa!! Elsa, słyszysz mnie?!-
Ja w odpowiedzi tylko syknęłam z rozrywającego moje plecy bólu. -Poczekaj tu idę po chłopaków- starała się mnie uspokoić, ale moje jak i jej łzy to utrudnisły. Anna pobiegła, a ja coraz bardziej płakałam ze strasznego bólu.
JACK
Siedziałem sobie spokojnie w pokoju i myślałem, jak się stąd wyrwać, bo oczywiście North mnie pilnuje, gdy coś podejrzewa.
Nagle do pokoju wpadła yy..., a Anka. Była wystraszona, a oczy miała szklane.
-Może by tak pukać?- zapytałem trochę zdenerwowany.
-Widziałeś gdzieś Northa?- zaputała błagając, wiedziałem, że coś musiało się stać.
-North jest miasteczku. Coś się stało?-
-E-el-elsa, ona.. ja nie wiem..nie wiem co się dzieje!- mówiła przez łzy. Wiedziałem, że ona płacze, bo coś naprawdę poważnego dzieje się jej sostrze. Najpierw ucieczka, potem..yy.. Elsa wyglądała jak by umierała, amnezja i teraz znowu coś. Ruda ma naprawdę mocne nerwy. Odłożyłem złość na bok. Wypadało pomóc.
-Gdzie ona jest?- prubowałem się dowiedzieć czegokolwiek.
-W ogr-rodach-ch k-królewskich- mówienie przez łzy nie jest łatwe.
-Podejdź do mnie-
-C-co?-
-Ja umiem latać. Napewno będziemy tam szybciej- wyjaśniłem.
Podeszła do mnie. Złapałem jej ręce i wyleciałem przez okno. Szybko byliśmy już na miejscu. Zrozumiałem dlaczego Anka płakała. Elsa z trudem trzymała się by nie upaść. Cała się trzęsła. Oczy jej łzawiły, ale nie zwykłymi łzami. To były czarne i czerwone jak krew łzy. Trzymała się kurczowo karku, a nad nim unosił się czarny pył. Mrok musiał coś jej zrobić pewnie dlatego, że ją zabraliśmy.
Anka szybko podbiegła do siostry zapłakana.
-E-elsa! E-elsa! Proszę.. Elsa..- jąkała.
-Jack,chodź tu proszę- musiałem jej pomóc. Cała złość na Elsę prysła, jak jakiś czar. Zrozumiałem wszystko.
Mrok, ten idiota musi jakoś nią manipulować.
Podbiegłem szybko. Zdjąłem jej rękę z karku i już wiedziałem o co chodzi...
-Trzeba ją stąd zabrać-powiedziałem widząc jej stan.
-Ja idę po Northa, a ty ją zanieś do jej pokoju, ok?- zapytała rudowłosa.
-Ok- odpowiedziałem.-Ej Anka czekaj!-
-Co się stało?-
-Znajdziesz go przy pierniczkach-
-A gdzie indziej można znaleźć świętego mikołaja- powiedziała ironicznie odchodząc.
Podszedłem do Elsy i unisłem ją na ramiona. Ona otworzyła od chwili przymknięte oczy i powiedziała przez czarno-czerwone krople bólu spadające po jej policzkach "przepraszam", po czym opadła bez jakiego kolwiek ruchu na moje ramiona.
Znowu to "przepraszam"! O co jej chodzi. Może znowu będzie chciała nas zabić.. .
Chej sory za błędy ale piszę z komórki.
                                                                                                 

                                                                                                      ~ Passon forever~

piątek, 17 lipca 2015

JELSA W FROZEN 2 !!

                    HEJKA 
Mam baaaaardzo ważną wiadomość. A konkretnie jelsa może wystąpić w frozen 2 !

Trzeba złożyć petycje. Im ich więcej tym większe prawdopodobieństwo na sukces ! :)
Oto link

Oby się udało o.O
                                                                                                          ~ Passion forever ~

środa, 15 lipca 2015

Kolejna nominacja do LA

Nominowała mnie Amerca z bloga //jelsa-wszystko-jest-mozliwe.blogspot.com
To moje odpowiedzi na jej pytania :
1. Co byś zrobił/a gdyby właśnie powiedziano ci, że za trzy dni wychodzisz za Justina Biebera?
Co ja bym zrobiła?
Odwołałabym zaręczyny.Dlaczego? Bo nie mam nic do niego, ale życie nie koniecznie chciałabym spędzić z nim. xd
2. Jack Frost właśnie poprosił cię o radę, co zrobić, by zadowolić dziewczynę. Co robisz?
Mówię mu:
"Zależy jaką. Każda dziewczyna jest inna i na każdą działa coś innego. No, ale jest jedna ważna zasada: ~ Bądź sobą~!
Możesz do niej zagadać nie wywyższając się,pamiętaj dziewczyny nie lubią "narcyzów".
*A tak na temat : Zaproś ją gdzieś ;> "
3. Hans całuje na twoich oczach Elsę. Jaka jest twoja reakcja?
Odruchy wymiotne i chętnie bym mu przywaliła albo przyprowadziła Frosta żeby przywalił Hansowi x) .
4. Ktoś w nocy smaruje twoją twarz pastą do butów. Jak najlepiej go ukarać?
Wyparzyć mu twarz ( bo moja jest pokrzywdzona przez paste do butów -,o ) i tą rękę, która dokonała tej zbrodni kwasem,ale baaa..rdzo mocnym. ^^
5. Jakie jest twoje największe marzenie z dzieciństwa?
Hmm.. nie pamiętam, pamietam tylko takie krótkotwałe niezabardzo ważne marzenie z dziecinstwa, czyli żeby słodycze miały oooooogromneee rozmiary cx .
Teraz już mam inne marzenia.
6. Gdybyś mogła dostać magicznego zwierzaka, co by to było i jakie miało umiejętności?
Hmm.. dobra włanczamy wyobraźnię -_-
Było by to sweetaśne(chyba tak się pisze) stworzenie konturem podobne do małej pandy . Było by koloru śnieżnobiałego z piękną sierścią z perłowymi kryształkami na brzegach. Oczy duże koloru perłowego, nosek koloru perłowego, pyszczek też. To byłaby ona i miałaby piękne długie rzęsy,a na prawym policzku miała by piękny kwiatowy wzór w kolorze foletu. Nazywała by się yy..nie wiem. Jej moc to pozytywna energia i strzelanie,ale też np. tworzenie czegoś z perłowych kryształków.
7. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
"Let Her Go" Passenger
8. W jakich warunkach chciałabyś żyć?
No oczywiście, że jak księżniczka :) .
9. Masz najlepszego przyjaciela? Kto to?
Tak, mam przyjaciółkę z klasy.
10. Prowadzisz życie towarzyskie, czy wolisz posiedzieć w domu i pograć na komputerze?
Nie lubie być sama, ale nieraz wolę pobyć w samotności, dla ciszy, a na komputerze no też ale nie jestem od niego uzależniona.
11. Jakie jest twoje ulubione miejsce, do którego zawsze możesz wracać?
Nie mam takiego, chociaż nieraz chciałabym takie mieć
:(  
Dobra to na tyle..
BARDZO PRZEPRASZAM Z CAŁEGO SERDUSZKA I WIEM, ŻE TAK SIĘ NIE ROBI, ALE PISZĘ Z KOMÓRKI I NIE MOGĘ KOMENTOWAĆ INNYCH BLOGÓW, CO MNIE BARDZO WKURZA. ALE DO RZECZY, NIE MOGĘ WIĘC ZNOMINOWAĆ BLOGÓW, ALE PRZY NASTĘPNYM LA ZNOMINUJĘ.
JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM :(
A MAM JESZCZE SPRAWĘ. CZY CHCECIE BY STWORZENIE Z PYTANIA 6. WYSTĄPIŁO NA BLOGU? ( ja tak to wymyślcie dla niego imię ) I CZY TAK TO CHCECIE JEGO PORTRET, ŻEBY WIEDZIEĆ JAK WYGLĄDA?
I CZY MAM DODAWAĆ DO NOWYCH POSTACI ICH PORTRETY (MOJEJ ROBOTY) ?
  
Odpowiedzi piszcie w komentarzach pod tym postem!
             
                                                                                             ~Passion forever~