Translate

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Nowy blog?

Hey!

Wiem, że niedawno co dopiero to przerabialiśmy, ale....


Ja jestem uparta i dążę do celu!
Postanowiłam zaryzykować, bo przecież spróbować każdy może, a jak nie spróbujesz to później będziesz żałować. No, nie??

Więc cel tego posta jest taki, że dostaniecie pytanie i odpowiecie na nie!

Chiałam założyć nowego bloga o jelsie.
I teraz pytanie: Czy będziecie go czytać?

Powody tego postanowienia są następujące:
-mam pomysł na nową historię,
-w głowie już mam prolog i kilka rozdziałów,
-nowa opowieść przypadła mi do gustu,
-nie mam weny na szesnasty rozdział tutaj.

Napiszcie prawdę.
Bo jeżeli nikt nie będzie chciał go czytać, to nie ma sensu go zakładać.

Czekam na wasze sugestie i do następnego wpisu.

        ~ Passion forever ~

piątek, 7 sierpnia 2015

Rozdział piętnasty "Kolejny plan Mroka"

ELSA

-No ok, więc tak.. Pewna kobieta, Gertruda porwała mnie, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Oczywiście nic o tym nie wiedziałam.. Wcześniej miałam bardzo długie kilkumetrowe złote włosy. One były magiczne, można by powiedzieć, że uzdrawiające. Gertruda zamknęła mnie w wysokiej wierzy na jakimś pustkowiu. Przez okno, a raczej dziurę je przypominającą widać było tylko dzieła natury. Często jednak zostawiała mnie samą, podczas, gdy ona przy pomocy moich długich włosów wydostawała się poza obręby szarej wieżyczki. Pamiętam jak wmawiała mi, że świat jest okrótny..
Pewnego dnia przez okno wszedł pewien chłopak, tak w moim wieku. Potem moja fałszywa matka prawie go znalazła. Przy pierwszej okazji uciekłam z  pomocą złodzieja, jak się później okazało. Mieliśmy nawet ciekawe przygody. Poznałam superowego konia Maximusa, który nie dogaduje się najlepiej z Pascalem-
-Kto to jest ?- zapytałam przerywając opowieść.
-Pascal? To mój najwierniejszy przyjaciel kameleon. Szkoda, że nie przypłynął ze mną.. Nie boi się wielu rzeczy, ale wody to unika jak diabła. Wracając do mojej historii to na czym ja skończyłam?...Ach, tak. No, więc w końcu spełniło się moje marzenie. Zobaczyłam lampiony unoszące się ku niebu. Puszczane były tylko raz w roku. Akurat w moje urodziny. Później dowiedziałam się, że są one wypuszczane w dzień urodzin zaginionej księżniczki z Corony.. Potem Flynn, bo tak było na imię temu chłopakowi, ściął mi moje złote włosy i teraz już nie leczą, nie uzdrawiają.. Na samym szczęśliwym końcu dowiedziałam się, że to ja jestem zaginioną księżniczką. No i od tamtej pory już jest wszystko normalnie, pomijając fakt, że Flynn jest moim narzeczonym! [Tak, wiem, że w Zaplątanych już byli małżeństwem, ale tu jeszcze nie są. dop. aut]- szczerze to zdziwiłam się. Ona wygląda na może dziewiętnastolatkę, a już jest zaręczona?..
-Roszpu..- zaczęłam.
-Mów mi Punzie- posłała mi szeroki uśmiech.-
-To.., Punzie, czy nie uważasz, że jesteś trochę za młoda na zaręczyny?-
-Przestań, ja go kocham, a on mnie. Zresztą do ślubu jeszcze nam się nie śpieszy- skoro tak..-Ale teraz przejdźmy do ciebie- brunetka i ruda spojrzały na mnie z uśmiechami.
-Jeżeli chodzi wam o Patricka, to od razu mówię, że my nie jesteśmy razem- wybroniłam się szybko nie mając ochoty na sprzeczki.
-Tylko, że mi nie chodzi o niego- to o kogo? -Wiesz jak ten Jack się na ciebie patrzył, gdy mówiłaś o Patricku?- niestety odpowiedź była prosta.
-To dlatego, że on mnie.. nienawidzi- spuściłam głowę patrząc na swoje dłonie. Wokół nich zaczęły latać malutkie śnieżynki. Szybko musiałam się uspokoić.
-Ale czem..-
-Sama nie wiem- powiedziałam prawdę. Nie jestem pewna, dlaczego nie pała do  mnie sympatią, ale dowiem się.-Może.. pójdziemy już na obiad?- powiedziałam patrząc przymrużonymi oczyma na słońce. Pokiwały głowami, po czym w trójkę opóściłyśmy ogród.

(DZIEŃ WCZEŚNIEJ W ZAMKU MROKA)

MROK

Siedziałem za swoim biurkiem. Wszystko było upojone w smolistej czerni. Tak. To jest to! Ten kolor można powiedzieć, że mnie odpręża i dodaje motywacji do dalszego czynienia zła.
Nie czekałem długo. Zza ciemnych skórzanych drzwi dobiegło pukanie.
-Wejdź- odpowiedziałem pewnym głosem. Chwilę później przede mną stała dziewczyna o bladej prawie białej skórze, czarnych włosach dosięgających za pas z małą prostą grzywką i  fioletowo-morskich oczach.
-Chciałeś mnie widzieć, tak?- kiwnąłem głową. Czarnowłosa przysiadła na krześle przede mną.
-Jak wiesz nie bez celu się tu pojawiłaś. Jest pewna osoba, którą musisz odwiedzić-
-Yy.. co? Ściągnąłeś mnie tu, żebym kogoś odwiedziła?- zaśmiałem się lekko.
-To musisz zrobić żeby plan się powiódł. Zaprzyjaźnisz się z pewną arendellską królową-
-No, chociaż będę miała przyjaciółkę..- na jej ciemnych usteczkach pojawił się lekki uśmiech, ale gdybym go nie zepsuł, nie byłbym sobą.
-Tylko, że twoja będzie fałszywa.- kąciki ust powoli się zniżały. Ciągnąłem dalej swoim suchym glosem.-Musisz tylko zdobyć jej zaufanie. No, a komu ufać jak nie swojej przyjaciółce?-
-Co?! Ale co ja mam zrobić?! Zabić ją?- pytała poddenerwowana.
-Nie- teraz na moich ustach widniał uśmiech, tylko bardziej złowieszczy.-Zależy mi żeby była żywa. Po prostu dzięki tobie trochę pocierpi-
-Mógłbyś wreszcie powiedzieć o co chodzi, zamiast owijać w bawełnę?!-
-Podaruję ci moc koszmarów, ale ona nie będzie tak potężna jak moja- widać było, że jest zdezorientowana.- Wolno ci jej używać tylko w jednym celu. Przy każdym spotkaniu z Elsą, twoja zła energia podarowana przeze mnie, będzie przechodzić na nią. Rozumiesz?!-
-No, a,  co dalej? Będę patrzeć jak zabijasz ją psychicznie?-
-Nie. Potem, gdy już będzie słaba, nie będzie stanowiła dla mnie zagrożenia, więc zwyczajnie ją porwę-
-A czemu nie możesz uprowadzić jej teraz?-
-To nie jest takie proste..
Widzisz, strażnicy marzeń chroniąc ją uniemożliwiają mi dostęp do niej. No, ale nie spodziewają się ciebie-
-Przeciż strażnicy chronią każde dziecko, a ich możesz odwiedzać- westchnąłem.
-Ona jest inna. Już jako dziecko była wyjątkowa-
-No...., a dalej?-
-Tylko tyle powinnaś narazie wiedzieć, a teraz idź. Za godzinę wróć na przesłanie mocy- zwróciłem się do niej. Wyszła, a ja teraz muszę się przygotować.

      *               *                 *

Stałem przed Vanessą. Miała wyciągnięte ręce w moim kierunku. Dotknąłem skroni jej palców i zamknąłem oczy. Skupiłem się i wypowiedziałem na głos słowa:
-Mea potestate tenebrarum*- czułem jak moja moc odchodzi, a raczej jej część.- Participem me eis pro nobis**- otworzyłem oczy. Nasze dłonie świeciły czernią. Po kilkunastu sekundach wszystko powróciło do normy.
-Sprawdź czy ją masz- zleciłem, a czarnowłosa uniosła prawą rękę. Z jej wewnętrznej części wyskoczył czarny promień.
-Bardzo dobrze- pochwaliłem ją.-A teraz idź, szkoda czasu!- uformowałem czarnego konia z mroku. Fioletowo-morskooka zasiadła go, po czym zniknęli z mojego pola widzenia.
Odwróciłem się w stronę dużego okna w kształcie krzywego trapezu.
-I co?- zwróciłem się do ledwo pojawionego się księżyca.-Myślisz, że strażnicy ją uchronią?!- zapytałem z kpiną.-Tym razem nie wygracie tej walki! Księżycowe dziecię będzie należało do mnie!!-

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*(z łac. )Moje moce ciemności.

**(z łac. )Dzielę je dla nas.

CZEŚĆ!

CHCIAŁAM BARDZO ZIMNO POWITAĆ NOWE CZYTELNICZKI:
Wero Nike i Julle La Valle !

PRZEPLASIAM, ŻE PÓŹNO I KRÓTKO. MIAŁ BYĆ SZYBCIEJ, ALE ZASTANAWIAŁAM SIĘ JAK MA SIĘ POTOCZYĆ ROZMOWA JACKA I ELSY, A W EFEKCIE KOŃCOWYM WOGÓLE JEJ JESZCZE NI MA. WIKTORIA JABŁOŃSKA NIE BIJ O.O

JESTEM WINNA WAM DWA PORTRETY : Patricka i Vanessy. I TERAZ PYTANIE. CZY CHCECIE JE?

A TAK NA KONIEC MODLITWA:
DROGI JACKU MROZIE,
OSZCZĘDŹ NAS W TĘ GORĄCZKĘ.
WSPOMÓŻ NAS DAWKĄ ŚNIEGU.
NIECH ZIMNO NAM TOWARZYSZY PRZEZ TE LATO.
                         AMEN

DOBRA, KOŃCZĘ JUŻ. BYE!

          ~ Passion forever ~

środa, 5 sierpnia 2015

DAM DAM DAAM - Nominacja do LA

DZIĘKI ARIA ELSA SPARKLE ZA  OBSZERNĄ NOMINACJĘ, W KTÓREJ SIĘ ZMIEŚCIŁAM :P



TERAZ DAM DAM DAAAM







PYTANIA I MOJE ODPOWIEDZI:




1.Z czyim charakterem z mane 6 bardziej się utożsamiasz?
Chyba Rarity.


2.Którą postać z mojego bloga lubisz najbardziej?;d
Hmm.. To będzie dam damm daammm












Adagio.

3.Skąd się dowiedziałaś/eś o moim blogu?
Yyy.. chyba..., a zareklamowałaś u mnie swojego bloga.

4.Podoba Ci się mój blog? xdGdyby mi się nie podobał to bym go nie czytała  :D  .

5.Którą postać z Dazzlings lubisz najbardziej?;>
Adagio Dazzle.

6. A którą najmniej? ;<
Żadnej.

7.Czytasz dużo blogów?
O..
Tak, czytam dość dużo, ale niekiedy widzę, że niektóre "jelsowiczki" czytają tyle samo lub więcej.

8.Co jest twoim marzeniem  w karierze blogowej? xD
Hmm.. daj mi się zastanowić.

 (pół sekundy później)

Już wiem!! żeby mój blog czytało duzio osóbek, no i żeby im się podobał *v*

9.Co mogę zmienić w moim blogu?
Ymm..  częstsze rozdziały pisaj ;P

10.Co sądzisz o Elsaannie? X'DDDD
Ty na serio?.. 

oto moja reakcja na ten parring:
(facepalm x1000)
 Komu się nudziło, że takie coś wymyślił?

11.Ile razy wchodzisz, żeby sprawdzić czy napisałam denny rozdział?XD
Dwa (lub nieraz więcej) razy dziennie żeby zobaczyć czy napisałaś kolejny fajny- nie denny rozdzialik. z nadzieją na next'a :C







A JAM NOMINUJEM (BLĘDY SPESZJALNIE)


DAM



DAAMM













DAAAMMMMMM













A TO PYTANIA:





1.Jesteś prawdziwą jelsowiczką?
2.Lubisz anime?
3.Ulubiona pora roku?
4.Ulubiona cyfra?
5.Należysz do jakiegoś fandomu? Jakiego?
6.Ulubiony kwiat?
7.Jak masz na imię?
8.Wierzysz w przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną?
9.Czy czytasz mojego bloga? Jeżeli tak, to na ile go oceniasz?
10.Komórka, tablet czy laptop?
11.Wierzysz, że marzenia mogą się spełnić?








A I ZAPRASZAM DO POPRZEDNIEGO ROZDZIAŁU  KLIK






                                                                              ~ Passion forever ~

niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział czternasty "Tajemnicze głosy i niespodzianka, czyli poznanie kuzynki"

HEJ! PRZED ROZDZIAŁEM CHCIAŁAM TYLKO POWITAĆ NOWĄ CZYTELNICZKĘ Snow Moon! WITAM CIĘ Z WIELGAŚNĄ DAWKĄ MROZ-ZU (aż mi się zimno zrobiło XD)

TERAZ DO WSZYSTKICH:
WIELKIE "I'm sorry." ZA NIEWITANIE NOWYCH CZYTELNIKÓW. OCZYWIŚCIE WITAM (trochę spóźnione) WSZYŚCIUTEŃKICH CZYTELNIKÓW. OD TERAZ RACZEJ BĘDĘ WITAĆ NOWYCH (jak nie zapomnę) ;D.

        A TERAZ ROZDZIAŁ !

        MIŁEGO CZYTANIA!



ELSA


Szłam powoli. Do zmierzchu jeszcze długo. Postanowiłam sprawdzić czy może białowłosy tam jeszcze stoi. Na plac dotarłam bez problemu. Zaczęłam podchodzić do fontanny. Coraz częściej jednak w głowie zatwierdzał mi się fakt, że to może tylko moje przewidzenie. Ale po co miałabym sobie tam wyobrażać Jacka? Koło źródła wytryskującej wody nie było akurat żadnych ludzi. Zaszłam za tył marmurowej rzeźby i bardzo się zdenerwowałam. Cała tylna część fontanny, łącznie z małą częścią kamiennego chodnika była pokryta szronem! Teraz to mnie zatkało. Czyli on tu był? Ale po co? A może Anka coś chciała? No tak, przecież już wieczór. Pewnie się zamartwia.
Szybko poszłam w stronę zamku. Mogłoby się wydawać, że droga się dłużyła bardziej niż podczas towarzystwa księcia. W końcu dotarłam pod pałacowe mury. Przywitałam się ze strażą pełniącą nocną wartę. Weszłam do środka po czym  przystanęłam na chwilę. Zaczęłam się zastanawiać, gdzie może być Anna. Pewnie już po kolacji, więc jadalnia odpada. Jej pokój.. nie. Ona tam nie spędza za dużo czasu. Uważa, że to samo co zamykanie zwierząt w klatkach. A co ja mam powiedzieć?! Ja w mojej klatce musiałam spędzić dziesięć lat.. Dobrze, wspomnienia później. Hmm.. więcej pomysłów nie mam, gdzie rudowłosa może przebywać. To zajrzę jeszcze do mojego gabinetu. W końcu mam trochę zaległości do uzupełnienia.
Idąc korytarzem usłyszałam jakieś szepty. Zaczęłam kierować się w stronę głosów. Dobiegały zza rogu, ale, gdy tam spojrzałam, nikogo nie było. Może to znowu moja wyobraźnia. Westchnęłam zrezygnowana i z powrotem udałam się do mojego biura. Po jakichś dwóch godzinach do drzwi ktoś zapukał.
-Elsa? Jesteś tam?- rozpoznałam ten głos. To Anna.
-Tak jestem, wejdź-
-No, wreszcie cię znalazłam!- krzyknęła uradowana, wchodząc do pokoju.
Przysiadła na granatowym fotelu. Od razu przybrała swój uśmiech.
-Jak było?-
-Gdzie?-
-No, na tym "krótkim" spacerze-
-A.. dobrze. Patrick już wypłynął- siostra podskoczyła. Co jej jest?
-Patrick?! Jesteście na "TY"?!-
Przewróciłam oczami.
-Tak, ale to nic nie znaczy- rzuciłam w obronie. Napewno nie dałaby mi spokoju, gdybym powiedziała jej szczegóły.
-Ale, czy na pewno?- uniosła lekko lewą brew. Przewróciłam oczami.
-Na pewno- zapewniłam.
-Ale, na pe..-
-TAK. NA PEWNO- przerwałam.
-O jaki ładny naszyjnik!- zmieniła temat.-On ci go dał?- zapytała szybko.
-Yhm- tyle wystarczyło, żeby rudowłosa zaczęła "przesłuchanie".
-Iii.. Gadaj, za co on ci go dał?- zagroziła palcem. Trochę chciało mi się śmiać.
-Za "towarzystwo tak pięknej damy" wyrecytowałam jego słowa, ale od razu tego pożałowałam. I po co ja jej to mówiłam?
-Iiiii.. co mu za to dałaś? No, bo przecież coś musiałaś, no nie?-
-Tak. Dałam mu buziaka w policzek- odpowiedziałam jakby nigdy nic.
-Co?! Tu musi być coś więcej niż zwykła znajomość! Elsia ma chłopaka!! Wykrzyczała na cały głos.
-Anka! Cicho, bo jeszcze ktoś te twoje kłamstwa usłyszy!-
Ona tylko chichotała. Matko! Czy ona zawsze musi zmyślać?!
Spojrzałam na zegarek.
-Idź już spać- postanowiłam. -Ja też idę-

Pożegnałyśmy się. Ja ruszyłam do mojej komnaty. Wzięłam długą kąpiel żeby odstresować się od bredzeń Anki.
Gdy wyszłam, ubrałam białą suknie nocną i rozczesałam mokre włosy. Umyłam zęby, po czym opuściłam łazienkę. Przekryłam się kołdrą, ale nie mogłam zasnąć.
Myślami przywołałam księcia Patricka. Był inny, może nawet lepszy. Mimo, że ma podobne poczucie chumoru do Frosta, różnią się. Przy szatynie nie nie myślę o smutkach, nie potrafię. Jack, on jest tylko tu służbowo. Sama nie wiem, czy mnie lubi. Przecież jeszcze przed moją śmiercią nienawidził mnie. Muszę z nim porozmawiać, ale napewno nie przy Annie. Jeszcze sobie znowu coś ubzdura, a ja nie mam ochoty tego wysłuchiwać.
Wkońcu nie wiem jak, zasnęłam.

      *              *               *

Obudziłam się w nienajgorszym nastroju. Tym razem nie dręczyły mnie koszmary. Hmm.... to dziwne.. Mrok odpuścił?
Spojrzałam na zegar.  Było po szóstej. Poszłam do łazienki. Po powrocie znowu nie mogłam zdecydować się co do ubioru. Po długich namysłach wybrałam błękitno-turkusową sunknie do kolan. Tył kreacji był wydłużony, a końce przyozdobione małymi mieniącymi się kryształkami lodu. Cała suknia była na rękaw trzy czwarte. One jak i brzeg dekoldu były prawie przeźroczyste. To jeden z moich wytworów przy użyciu mocy. Makijaż tego dnia był w barwach błękitu, a usta ciemnej czerwieni.
Włosy zaplotłam w luźnego warkocza z tyłu głowy. Wyszłam na korytarz. Powolnym krokiem kierowałam się w stronę jadalni. Cieszyłam się, że żyję. Nie wiem jak mam im to wynagrodzić. Mimo, iż moje życie nie należy do tych bajkowych, to i tak jest jak piękne pasmo jasnych barw na niebie. Mrok nie zabierze mi szczęścia, bo tak chce. Będę walczyła do końca. Drugi raz mnie nie zabije!

Podczas myśli już dotarłam pod drzwi jadalni. Weszłam do środka i byłam przeszczęśliwa. Jestem pierwsza! Nareszcie! Usiadłam na jednym z drewnianych ciemnych krzeseł z czerwonymi poduszeczkami przywiązanymi do siedzenia. Długo nie czekałam na towarzystwo. Po około sześciu minutach drzwi otworzyły się z hukiem, a moim oczom ukazała się nasza "parka".
-Witaj królowo- zwrócił się do mnie Kristoff.
-Dzień dobry- uśmiechnęłam się. Pokazałam niepewnym wzrokiem na radosną Anne. Co prawda, ona prawie zawsze jest uśmiechnięta, ale teraz to wyglądało trochę jak.. choroba?
-Szykuje dla ciebie małą niespodziankę- odpowiedział też radosny, ale nie w takim stopniu jak moja siostra.
-I ty o niej wiesz?-
-No, a czemu miałbym nie wiedzieć? Ania to moja dziewczyna. W tym momencie jego uśmiech na ustach powiększył się i dorównał niebieskookiej. Dałam sobie z nimi spokój i odwróciłam wzrok. Do sali wszedł Jack.
-Dzień dobry- powiedział i skołowany popatrzył na "nienormalną" dwójkę.
Skinęłam głową i jakby bezgłośnie powiedziałam "nie wiem co im dzisiaj się stało."

Usiadł na swoim miejscu- krzesło ode mnie. Śniadanie przeminęło w ciszy. Dopiero po nim Anka wstała i podeszła do mnie. Naprawdę bałam się jej. Trzęsła rękoma, a jej uśmiech wogóle nie znikał.
-Chodź! Ucieszysz się- zachęciała mnie. Ja po niedługich namysłach typu "za i przeciw" wstałam i ruszyłam za Anką. Doszłyśmy do bram. Anna uchyliła lekko ciemne jak mocna kawa ogromne drzwi we wzory Arendelle w barwie jaśniejszej o dwa odcienie i coś sprawdzała. Po chwili znów ustała koło mnie. Drzwi otworzyły się. Stała w nich jakaś dziewczyna w krótkich lekko postrzępionych szatynowych włosach. Widziałam dobrze zielone, duże oczy i cerę na pół ciemną. Miała na sobie jasną różową sukienkę na krótki rękaw i różowe pantofenki.
-Elsa!!- nieznajoma rzuciła mi się na szyję. Anna chyba zauważyła moje zdezorientowanie, bo odciągnęła szatynkę na bok.
-To jest nasza kuzynka Roszpunka. Księżniczka z królestwa Corona- przedstawiła ją, a ona pomachała przyjaźnie dłonią.-Nie pamiętasz jej, bo podczas jej odwiedzin ty.. siedziałaś w swoim pokoju-
-Miło mi cię poznać- nie wiem czy w to wierzyć. No, ale po co Anna by mnie okłamywała? Zresztą.. przyjrzałam jej się bliżej. Jej rysy twarzy były dość podobne do moich i trochę do Anki.
-To..- zaczęła kuzynka.-Może gdzieś się przejdziemy?- zapytała.
Razem z siostrą pokiwałyśmy  głowami na znak "Tak".
-O, poczekaj! Chodź przedstawię ci mojego chłopaka- rudowłosa pobiegła w kierunku drzwi od jadalni. Ruszyłyśmy z nią.

-To Kristoff! Mój chłopak!- wyglądała na radosną. Widać bardzo się cieszy, że są razem.
-Miło mi cię poznać- skierował się do Roszpunki.
Ona się uśmiechnęła.
-Myślę, że będę twoją druchną na ślubie- szepnęła do Anki.
-Jeżeli ja na twoim z Flynnem- puściła jej oko. Czuje, że dużo mnie ominęło..
-A, to jest Jack- wskazała na białowłosego, który jeszcze był w jadalni.
-Cześć!- krzyknęła w jego stronę.- Ej, ale zaraz.. Ja ciebie kojarzę! .... ale skąd? A no tak! Z takiej książki dla dzieci! Chwila.. - teraz popatrzyła na niego z wytrzeszczonymi oczami.-Ty jesteś Jack Frost-
-Ha, czyli nie tylko dzieci wierzą w bajki- widać było zadowolenie na jego twarzy.
-To idziemy?- zapytała mnie i siostrę.-Ej, zaraz, a Elsa ma jakiegoś swojego adoratora?- zapytała podekscytowana.
-Nie. Narazi..-
-Ma!- przerwała Anka, a wszyscy spojrzeli się na nią z miną "serio?", nawet ja.
-A kto to?- zapytała zielonooka.
-Patrick. Książe królestwa Lanfroon!- oby dwie zaczęły piszczeć z radości, tylko ja stałam obok i trzymałam się za głowę. Ona tak serio? Muszę się wyplątać z tego kłamstwa.
Kątem oka widziałam Frosta patrzącego na mnie.
-Cisza- powiedziałam, ale to nie pokutkowało. Spróbowałam jeszcze raz tylko głośniej.-CISZA!- krzyknęłam na całe gardło. Dziewczyny się uspokoiły i teraz patrzyły się na mnie cztery pary oczu.-On nie jest moim chłopakiem- wyjaśniłam mając nadzieje, że to pomoże. Myliłam się.
-Oj, przestań- powiedziała Anna.- przecież dostałaś od niego naszyjnik, no i dałaś mu całusa!- Super! Teraz wiedzą o tym wszyscy! Zabiję ją..
-W policzek- chciałam to wszystko wyprostować.-I to było podziękowanie za podarunek-
-Ta.., jasne. My tam wiemy swoje- popatrzyła na kuzynkę. Ona przytaknęła. Oj, coś czuję, że z nimi będzie ciężko....
-Dobra, chodźmy gdzieś- one tylko dalej się uśmiechając poszły za mną.

-To gdzie chcecie iść?- zapytałam.
-Hmm.. Do ogrodu!- zaproponowała Anna.
-Możemy tam- zgodziła się Roszpunka.
Będąc już na miejscu, przysiadłyśmy na mojej huśtawce. Była dość duża, by nas pomieścić.
-To.. może opowiesz mi swpją historię? I co to za Flynn?- uniosłam jedną brew.

NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE SZYBCIEJ. TRZYMAJCIE SIĘ ZIMNO :D



       ~ Passion forever ~