Translate

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział szósty "Ty naprawdę niczego nie pamiętasz?"



ELSA





Ta rana piekła mnie co raz mocniej. Poleciała mi jedna łza. Zacisnęłam mocno powieki. Ból ciągle rósł i rósł. Nie wiedziałam tylko dlaczego ona tak boli. Chociaż ja nic nie wiedziałam. Nie pamiętałam jak znalazłam się  na biegunie Północnym, co robiłam u Mroka, bo oczywiście strażnicy nie raczyli mi powiedzieć. Mówili tylko urywki, z których i tak nic nie rozumiałam. Ani nawet nie mam  pojęcia skąd te cięcia na moim karku. W pamięci zostało mi tylko to, iż wiem, że na lewej dolnej części szyi mam wyżłobione jakieś dziwne znaki. Nic więcej nie pamiętam od czasu ucieczki z balu.
Przed oczami zaczęły mi tańczyć czarne plamy. Ból opętał całą mnie. Zagłuszał dźwięki z zewnątrz. Naprawdę cierpiałam. Ciemna nicość zaczęła mnie pochłaniać. Powoli zamykałam oczy. Ostatnie co widziałam to przestraszoną twarz Ani.





                     *                                   *                                *






Znalazłam się w jakimś zamku. Wskazywała na to architektura i wystrój. Przeszłam  schodami na wyższe piętro. Czarne ściany i dekoracje nie dawały radości, wręcz przeciwnie- wzbudzały strach i niepokój. Idąc  korytarzem przechodził mnie dreszcz. Nagle zza rogu wyszła jakaś..kreatura cała z ciemnego pyłu. Serce zaczęło mi mocno bić. Nie miałam nawet gdzie się schować.  Straszna postać zmierzała w moją stronę. Lęk mnie opanował. Te "monstrum" było przerażające. Wyglądem przywodziło mi na myśl czarnego diabła. Chociaż tak naprawdę nikt nie wie jak on wygląda, to ta nazwa jak najbardziej do niego pasowała. Nie mogłam się poruszyć. Zmora była już kilka centymetrów przede mną. Myślałam, że już po mnie, ale nie, ten potwór..on..on po prostu przeze mnie przeszedł!! 

Nie wiedziałam co się dzieje, o co chodzi. "Czy ja jestem martwa?", od razu wyrzuciłam to pytanie z moich myśli.No ale jak żyję to dlaczego ta ten potwór przenikł przeze mnie ?!
Usłyszałam jakiś głos. Ruszyłam w jego kierunku. Dotarłam do średniej wielkości pomieszczenia. To chyba był jakiś gabinet. Przy smolistym biurku siedział..czarny pan.
Ale co ja robię w jego zamku?
Podeszłam bliżej i zauważyłam, że czyta jakąś księgę. Jedyne co mogłam dostrzec to pożółkłe kartki z czarnymi jak ciemność literami,jednak z tej odległości nie mogłam ich odczytać.
 Mrok też mnie nie widział,ale dlaczego? O co tu chodzi?!
Z zamyślenia wyrwał mnie jego chłodny głos.
-Strażnicy marzeń pożałują, że znowu wszystko mi zniszczyli.., że ją zabrali!- mówił, a raczej  krzyczał ze wściekłością. Zaczął szukać czegoś w tej starej książce.
-Mają ją, ale nic od niej się nie dowiedzą, hahaha!- zaczął się głośno śmiać.
-Nie będzie nic pamiętać, więc na nic im się nie przyda- po tych słowach zaczął coś niezrozumiale czytać z jednej kartki,trochę podartej.
-Silvo grimann lute astrio!- po tym chyba zaklęciu uśmiechnął się szyderczo.
Ale ja nadal nie wiedziałam o co tu chodzi. O kim mówił Mrok..
Nagle poczułam się słabo. Znowu ten koszmarny ból na karku i czarne plamy przed oczami, a później nicość.





                    *                               *                               *








Obudziłam się  na  granatowym fotelu w kwiatowe złote wzory.

Cały czas myślałam, że zaraz zwymiotuję i jeszcze do tego doszedł ból głowy. Jeszcze coś z tyłu bardzo mnie piekło.
Gdy otworzyłam szerzej oczy przerażona wtuliłam się w fotel. 
Nade mną stała jakaś dziewczyna w kitce o rzadkim kolorze truskawkowego blondu i w zielonej sukience  na krótki rękaw do kolan. Nie wiem kim ona jest i  gdzie ja jestem..
-O Elsa! Obudziłaś się! Weź mnie nigdy tak nie strasz, normalnie można zawału dostać- zaczęła  mówić jak najęta, ale w jej niebieskich oczach można było dostrzec ulgę i radość.
-Co? Kim jesteś, gdzie ja jestem i kto to  Elsa?- widać nie tego się spodziewała. Była zaskoczona moją wypowiedzią.
-Co? Przecież to ty jesteś Elsa, moja siostra-  dziewczyna posmutniała.
-Ty naprawdę niczego nie pamiętasz?- do rozmowy włączył się jakiś białobrody staruszek  z tatuażami na obu rękach (?).
-N-nie, a ty kim jesteś?-
-Ja jestem świętym mikołajem,ale mów mi North.To jest- pokazał na białowłosego chłopaka za nimi- Jack Frost- dokończył.
-A ty...- skierowałam się do rudowłosej (jej odcień włosów jest bardzo podobny do rudego).
-J-ja jestem Anna- miała łzy w oczach.-Ty naprawdę mnie nie pamiętasz?-
-Przykro mi, ale nie- nie chciałam  nikomu robić  krzywdy, a ta dziewczyna..ona płakała..przeze mnie.
-Elso, zgodzisz się na to abyśmy ci pomogli w odzyskaniu twoich wspomnień?-zapytał North.
-T-ta-k ch-chyba tak- uśmiechnęłam się lekko  co widocznie pomogło,bo  błękitnooka wydawała się trochę szczęśliwsza. Jednak ja się denerwowałam, przecież znałam tylko ich imiona. Mimo to czułam jakąś więź z tą dziewczyną i to ona podjęła decyzję o przyjęciu pomocy. Nagle to co teraz się stało mną wstrząsnęło..
-O matko!! Co to jest?!- wskazałam na podłogę która częściowo pokryła się szronem.
-No ty, masz moc władania nad żywiołami zimy. Tego też nie pamiętasz?- zapytała  Anna. pokręciłam przecząco głową.
-C-co?!Ja jestem jakąś wiedźmą?!- byłam wystraszona. O czym oni mówią?!
-Tylko nie wiedźmą! OK?!- zapytał wkurzony ten białowłosy,jak on miał....o, tak Jack Frost.
-On też ma taką moc- wyjaśnił North.
- I nie jestem żadnym wiedźminem!- wykrzyczał wkurzony białowłosy.
-T-to skąd mam tę moc?-
-Księżyc wam ją podarował- odpowiedział mikołaj
-C-co ale przecież to -
-możliwe-dokończył.- Ale to długa historia, teraz powinnaś odpocząć-
-to ja ją zaprowadzę do jej pokoju- zgłosiła się Anna. - A i, zostaniecie  tu na trochę? Sam nie dam sobie rady-
-Oczywiście- zgodził się święty
-Ejejej ej- przerwał nam Jack.- Mamy tu zostać?!- to pytanie kierował bardziej do Northa.
-Tak Jack-odpowiedział krótko mikołaj.
-No nie,  North prosze cie, ty chyba nie mówisz serio?!-
-Mówię bardzo serio- uśmiechnął się- Zostaniemy tu i pomożemy Annie-
-Przecież to nie nasza sprawa!- kłócił się Frost.
-Nasza bo Elsa była porwana przez Mroka-
-CO?!-zapytałam wraz z rudowłosą.
-To długa historia. Jutro wam opowiem na spokojnie- zaproponował North.
-No dobrze..to pokarze wam wasze pokoje, chodźcie- Anna otworzyła drzwi.







                             *                                    *                                  *







Szliśmy krętymi drewnianymi schodami. Gdy weszliśmy na korytarz, podziwiałam obrazy wiszące na  na ścianach. Na każdym był mężczyzna i kobieta  z koronami na głowie.

Były poprzyczepiane do nich czarne wstążki, ale jeden był cały zakryty czarną chustą. Koło tego obrazu był jeszcze jeden.Na nim była tylko kobieta, która była łudząco podobna do mnie. Tylko zamiast czarnych włosów miała platynowe.
Zatrzymaliśmy się przed dwoma pokojami, do których prowadziły dwie pary dębowych drzwi.
-To wasze pokoje- zaczęła Anna.
-Dziękuję i dobranoc- pożegnał się z nami mikołaj
-Dobranoc-
Po oddaleniu się od nich weszłyśmy do pokoju, w którym dominował fiolet, ale pojawiały się także biel i błękit. Drzwi prowadzące do tego pokoju były koloru białego z błękitnymi śnieżynkami.
-To twój pokój- powiedziała z tego co wiem moja siostra.
-Jest  piękny- naprawę był ładny.
-Sama dobierałaś kolory ścian i meble- uśmiechnęła się do mnie.- No  to dobranoc wyśpij się. Jutro czeka nas ciężki dzień-wyszła z pokoju.
Zamknęłam drzwi na srebrny klucz.
Czyli co, to co oni mówią jest prawdą? No, bo czemu mieli by mnie oszukiwać?
Otworzyłam drugie także białe w błękitne śnieżynki drzwi, które jak się okazało prowadzą do przestronnej łazienki.Odświeżyłam się i ubrałam w błękitną koszulę nocną na ramiączka, dosięgającą do kolan.
Szybko zasnęłam w ogromnym łóżku z białą pościelą.












CZEŚĆ, SORY, ŻE TAK KRÓTKO ALE CAŁY CZAS KTOŚ MI PRZESZKADZA!!
MYŚLĘ,ŻE AKCJA DOBRA. MAM ZAPLANOWANE DUŻO WIĘCEJ AKCJI ALE NIE NA TEN ROZDZIAŁ xd 
JEŻELI OCZEKIWAŁYŚCIE CZEGOŚ INNEGO TO PRZEPRASZAM

A DLA TYCH, KTÓRYM PODOBA SIĘ ZACHOWANIE JACKA DO ELSY TO MOGĘ POWIEDZIEĆ,ŻE PRZEZ NIEGO BĘDZIE PŁAKAŁA KILKA RAZY xP
NO ALE BĘDZIE TEŻ TO DRUGIE I TRZECIE Z TYTUŁU BLOGA <3



Ps. PODAJCIE KIEDY MA BYĆ KOLEJNY ROZDZIAŁ. ^^


                                                           POZDROWIONKA I PRZEPROSINY SKŁADA



                                                                                      ~ Passion forever ~

piątek, 10 lipca 2015

Rozdział piąty "Wróciła! "

z dedykacją dla wszystkich nowych czytelników :*





JACK



Właśnie szliśmy do  Yeti, które przygotowywały sanie do lotu. Ja szedłem z przodu podrzucając swoją drewnianą, teraz na wpół zamarzniętą  laskę do góry.North szedł za mną, a na rękach dźwigał tą dziewczynę.Matko! No i po co on ją ratował teraz mamy tylko więcej roboty! Nie to,że nie lubię nikogo ratować,bo lubię,ale...Ja nawet polubiłem tą dziewczynę, znaczy na początku, bo później wściekłem się, za to jak skrzywdziła strażników..No i co z tego, że była pod zaklęciem Mroka, przecież nawet nie próbowała się bronić.Jakaś słaba..No bo co z tego, że prawie nas zabiła to MY WYGRALIŚMY! A ona poległa. Czując tą satysfakcję aż się uśmiechnąłem. 
-A tobie co tak wesoło?- zapytał mnie święty.
-Co?..aaa...nie, nic. Nie za ciężko ci?- zapytałem trochę z ironią.
-Nie, powiem ci, że ona jest nawet lekka. Masz sam zobacz-
-Co? O co ci cho..- nie dokończyłem, bo North wcisnął mi w ręce bordowo-brązowy worek z tą dziewczyną.
-Co? Po co mi to coś dajesz?!- byłem zły, nawet miałem myśli by ją upuścić, postanowiłem  jednak, że jak na razie nie będę aż tak niemiły -Ał !! 
-Haha.. dostałeś kuksańca od dziewczyny!- North zaczął się śmiać .
-Macie mnie tak nie nazywać, rozumiecie?! A w ogóle to mnie stąd wypuśćcie!- dziewczyna zaczęła się wiercić. Nie była ciężka, tu musiałem przyznać brodatemu rację, ale tak się wierciła, że nie mogłem jej utrzymać.
-Ej ty! Możesz się tak nie wiercić!- krzyknąłem do niej, a raczej do worka.
-A wypuścicie mnie?- Popatrzyłem na Northa. On pokręcił przecząco głową.
-Nie-
-To nie!- Krzyknęła i zaczęła się wiercić jeszcze mocniej.
Dobrze, że już podchodziliśmy do sań. Rzuciłem ją na przednie siedzenie obok mikołaja, że by ją pilnował, bo mi się nie chciało.
-Ał!!- znowu wydobył się krzyk z worka.
-Jack, po co ją rzucałeś-
-Bo nie chciało mi się podchodzić bliżej- wyszczerzyłem  swoje śnieżnobiałe zęby.
North usiadł koło worka, a ja z tyłu.Tylko, że nie siedziałem, raczej leżałem na miękkiej tapicerce w kolorze purpury. 
-Wio!!- North krzyknął, a renifery ruszyły.- To gdzie mieszka ta twoja siostra?
-Góry? Góry są w Arendelle- znowu worek jakby przemówił do nas.
Po tych słowach North zaśmiał się. Wyjął ze wewnętrznej kieszeni czerwonego płaszcza średniej wielkości szklaną kulę. Rzucił ją przed siebie w powietrze i głośno wypowiedział
-Zamek w Arendelle!-
-Co?! Mówiłam przecież, że nie do pałacu tylko w góry!- histeryczka w lnianym worku znowu wrzeszczała. Powoli doprowadzało mnie to do szału!



                       *                                *                                      *




Powoli dolatywaliśmy do celu. Dzięki palącym się gdzieniegdzie pochodniom można było zobaczyć choć trochę otoczenie. Wszystko wyglądało jak w średniowieczu..Gdy już wylądowaliśmy na chyba zamkowym dziedzińcu North zbliżył się do wiercącego worka i odwiązał czerwoną wstążkę.Kiedy już czarnowłosa z niego wyszła w obu dłoniach miała ogromną śnieżkę.
-Dobra, to który mnie wpakował do tego wora?- zapytała podrzucając białą kulę,no była trochę zła..
-Tak w zasadzie to nie był żaden z nas- uśmiechnął się święty z ulgą.
-A kto?-
-Jeden z Yeti, no ale go tu nie ma, więc... Ał ! Ato za co?!- krzyknął  otrzepujący się ze śniegu mikołaj. Zawtórowały mu moje śmiechy.
-To oddasz mu jak wrócisz-odpowiedziała.
-Idziemy do twojej sostry-
-Co?! N-nie! J tam nie idę,nie mogę!-
-Ale musisz-
-Ja nie  mogę spotkać mojej siostry, zrozum- powiedziała błagając.- Nie mogę znowu jej skrzywdzić..- dokończyła prawie niesłyszalnie.
-No ale musimy..-powiedział North i  złapał ją w pasie.
Bardzo mi się chciało z nich śmiać, bo to wyglądało tak jakby święty nosił na lewym ramieniu worek.










ELSA



Gdy już "szanowny pan święty mikołaj" raczył mnie postawić na ziemi zorientowałam się,że  stoimy tuż przed bramami zamku. Cofnęłam się krok za chyba.. Northa( jeszcze nie do końca zapamiętałam jak ma na imię).On podszedł bliżej i zapukał głośno dwa razy w  bukowe ciemne drzwi. Dosłownie chwilę później przed nami stanął jeden ze strażników [nie mylcie ze strażnikami marzeń- dop. aut.] miał na sobie złoto-purpurowy mundur.
Popatrzył się na chłopaków z ukosa, ale gdy zobaczył mnie momentalnie zmienił swój nastrój. Zaczął mówić coś "Wróciła!", "Królowa się znalazła!!" .  
-Dobry wieczór, niech pan szybko zawoła Annę-polecił białobrody.
Strażnik tak szybko jak zniknął, tak szybko się pojawił z jakąś dziewczyną. Od razu poznałam te truskawkowe bląd włosy. To była Ania! 
Siostra, gdy tylko spojrzała na mnie szeroko się uśmiechnęła,obnażając swoje białe zęby. Jej jasnoniebieskie wielkie oczy zabłyszczały. Od razu mnie przytuliła pozbawiając możliwości oddychania. Jak na złość w tym też czasie rana na barku zaczęła mnie piec...uuu..niemiłosiernie!!












NO HEJ! 

ROZDZIAŁ KRÓTKI,BO UZNAŁAM,ŻE NAJLEPSZY MOMENT NA KONIEC TO TEN.


NIE CHCĘ ŻEBYŚCIE SIĘ MARTWILI, WIĘC MÓWIĘ, ŻE KOLEJNY ROZDZIAŁ PRAWDOPODOBNIE W PONIEDZIAŁEK,  NO MOŻE JUTRO ALE SZCZERZE WĄTPIĘ. RACZEJ W PONIEDZIAŁEK, MUSZĘ WSZYSTKO PRZEMYŚLEĆ ŻEBY NIE WYSZEDŁ KOSZMAR   xP  . 

MAM PYTANIE : JAK NARAZIE PODOBAJĄ WAM SIĘ MOJE ROZDZIAŁY? ZALEŻY MI NA WASZEJ OPINI!

JEZCZE RAZ PROSZĘ O GŁOSOWANIE W ANKIECIE, PROSTE CZYTASZ=GŁOSUJESZ POPROSTU CHCĘ WIEDZIEĆ KTO MNIE CZYTA.
I JSZCZE JEDNO,A MOŻE WY MACIE JAKIEŚ POMYSŁY NA CIĄG DALSZY? KAŻDY MĄDRY POMYSŁ JEST FAJNY.TO NAPISZCIE W KOMENTARZACH.
DOBRA NIE ZAWRACAM WAM JUŻ GŁOWY, PA! ^^






                                                                                          ~ Passion forever ~

Kolejne LA


                                        KOLEJNA NOMINACJA   LA   !

                                        Tak się cieszę ;> (uśmiech od ucha do ucha,a na tej buźce przed                                                                               nawiasem to raczej od oka do oka )


Nominowała mnie Wiktoria Jabłońska, a to jej blog : frost-snow.blogspot.com
 ( polecam go,jest świetny ! )



TO MOJE ODPOWIEDZI NA JEJ PYTANIA :1.      W pokoju masz bałagan czy porządek?
Przeważnie utrzymuję porządek, ale nieraz mam takiego lenia,że nic mi się nie chce.

2.      Twoja ulubiona roślina?
Ja kofam białe róże! Są prześliczne!


3.      Ulubiony aktor?

Hmm..Ulubiony aktor?..Hmm..Nie mam ulubionego.

4.      Skąd czerpiesz inspirację?

Na bloga? Na bloga to inspirację czerpie z :

-muzyka : gdy słucham muzyki nieraz przychodzą mi jakieś pomysły do głowy. Trochę poprawek i pomysł jest ,

-świeże powietrze : ono pomoże chyba każdemu. Mózg się dotleni, więc i świeże pomysły są, 
-inne powieści pisemne : ściągać nie to nie ściągam, jakieś słownictwo się  przyda ( ja staram się nie ściągać  w rozdziałach z nikogo, ani z niczego )


5.      Ulubiony cytat?

Ulubiony cytat to : 
~ Nigdy nie trać marzeń.
To one budują Ciebie,

i Twoją osobowość.

Zacznij wierzyć w cuda.
A jeśli nazwą Cię głupcem,

pamiętaj,

że to "głupi ma szczęście". ~


(tylko nie pamiętam kto jest autorem ;( )



6.      Jaki masz kolor ścian w pokoju?

Jasny fiolet,chyba lawendowy . (bo fiolet to mój ulubiony kolorek :) )


7.      Najgłupszy paring jaki widziałaś?


Widziałam dwa takie paringi :


pierwszy to elsanna -( no serio ,ludzie nudzi wam się ,że takie coś wymyślacie ?! El ma Jacka . )

drugi to jackunzel   -( nie no przecież Roszpunka jest zaręczona z Julkiem  !! )



8.      Ulubiony film oparty na faktach?

Yyy.. nie mam takiego.



9.      Krótkie czy długie paznokcie?

Długie ,ale bardzo zadbane !

10.  Drażni Cię tykanie zegarka?
Czy drażni mnie tykanie zegarka? hmm.. No normalnie to nie, ale jak jestem zła na coś albo boli mnie głowa to normalnie można szału dostać z tym głupim zegarkiem!!

11.  Lubisz czasem leżeć i patrzeć w sufit? O czym wtedy myślisz?
Lubię,ale nie za długo, bo nuda. Ale jak już tak leże to myślę nad sensem swojego życia lub o kolejnym rozdziale na bloga lub wyłączam swój to myślenia i nie myślę o niczym.


 TERAZ JA NOMINUJĘ BLOGI :



NOMINOWAŁAM TYLKO CZTERY, BO NOMINOWAŁAM TE,KTÓRE CZYTAM,A JESZCZE NIE NOMINOWAŁAM.
Ps.Jeżeli o jakimś zapomniałam to szczerze przepraszam.

NO TO TERAZ MOJE PYTANIA : 
1. Spudniczka czy spodnie?
2. Co robisz w wolnym czasie?
3. Rolki czy rower?
4. Co sądzisz o hicelsie i jackunzel?
5.Czy wierzysz w Strażników Marzeń?
6.Jaki jest twój ulubiony dzień tygodnia?
7.Jaka jest twoja najgłupsza i najmądrzejsza rzecz,którą kiedykolwiek zrobiłaś?
8.Ulubiony kolor?
9.Kiedy kolejny rozdział u cb? (pytam serio -__- )



                                                                                               ~ Passion forever ~

środa, 8 lipca 2015

Rozdział czwarty "Nowy wróg"

z dedykacją dla Arii Elsy Sparkle   i  Wiktorii Jabłońskiej za reklamę bloga.Wieeelkie dzieenki ^^ .


                                                        MIŁEGO CZYTANIA!




ELSA




Otworzyłam powoli teraz dla mnie ciężkie powieki.Nie zobaczyłam jednak nic oprócz zamazanych kolorowych plam.Usłyszałam jakieś głosy.Dopiero teraz zdałam sobie sprawę,że koło mnie toczy się jakaś rozmowa:
-Jack,jak tam twoje ramię?-zapytał kobiecy melodyjny głos.
-Ta,ta.To nie wielkie rany.A co z wami?-usłyszałam męski piękny głos.
-Ale one krwawią!A my tylko oberwaliśmy koszmarami-znów ten kobiecy melodyjny głos.
-Jakby ta wiedźma nie rzuciła we mnie lodowymi strzałami to wszystko by było dobrze!-teraz ten męski głos,który słyszałam przed chwilą krzyknął.I chyba chodziło mu o mnie..Czy ja znowu kogoś skrzywdziłam moim wrodzonym "przekleństwem"(czyt.mocą)!Poczułam jak z oczu płyną mi łzy.Znowu zaczęła mnie boleć głowa.Nie poczułam jednak,że mam mokrą głowę,a przecież niedawno miałam takie wrażenie.."Ał". Głowa bolała mnie jeszcze bardziej,miałam wrażenie,że zaraz mi wybuchnie.Jednak wyszło coś na plus,a konkretnie, odzyskiwałam ostrość.Zamrugałam jeszcze kilka razy,a kolorowe plamy zaczęły układać się w  pojedyncze grupki,które z kolei coraz bardziej przypominały jakieś postacie.Zamrugałam jeszcze kilka razy,tak dla pewności.Teraz przed sobą widziałam
-Strażnicy marzeń!-krzyknęłam z lekkim uśmichem,zaraz jednak ze smutkiem-Czyli jednak istniejecie..-dodałam ciszej.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę,że dwójka,którą przed chwilą słyszałam patrzy się na mnie.Ta kobieta,czyli wróżka zębowa była zaskoczona,podleciała do mnie na swoich  skrzydłach,pięknych jak u motyla z uśmiechem.
Ten chłopak,czyli Jack Frost siedział na swoim miejscu.Zaniepokoił mnie jego wyraz twarzy,był wkurzony,(na moje nieszczęście)na mnie.
-I co z nią?-zobaczyłam świętego mikołaja,zająca wielkanocnego i piaska przechodzących przez wysokie,a zarazem wąskie przejście od drzwi,których o dziwo nie było.Trójka ta popatrzyła się na mnie,po czym z lekkim uśmiechem ruszyła w moją stronę.
-Wszystko dobrze nic,cię nie boli?-zapytał ciepło mikołaj.
-W zasadzie to boli mnie głowa.Ale gdzie ja właściwie jestem?-zapytałam niepewnie. Rozejrzłam się.Znajdowałam się chyba w jakimś salonie.Pokój ten oblany był białą farbą w czerwone wzory.Przede mną znajdował się drewniany stolik z kilkoma także drewnianymi krzesłami z czerwonymi podszewkami.Na jednym z nich właśnie siedział ten wkurzony na mnie chłopak ze skrzyżowanymi rękoma.Ja sama siedziałam,prawie  leżałam na białej kanapie.Popatrzyłam na strażnika zimy.Nasze miny bardzo się różniły.Jego była zdenerwowana,a  moja jakby...zawiedziona.
-Nim się nie przejmuj -powiedział zaczepiająco zając.
-Ja mu to zrobiłam?-spytałam cicho,pokazując wzrokiem na białe ranne ramię białowłosego.
-T-tak-odpowiedziała mi wróżka zębowa,po czym spuściła głowę.
-J-ja p-prze-przepraszam-powiedziałam łamiącym się głosem spoglądając na obrażonego.
On chyba się jednak nawet tym nie przejął.Nadal siedział niewzruszony,oparty o ramę krzesła.Przeniosłam wzrok na  swoje dłonie.Byłam zła na siebie,na swoją przeklętą moc..
-Frost,daj jej spokój,przecież to nie jej wina-zając stanął w mojej obronie.
-Mogła nie dać się Mrokowi-wymruczał strażnik zabawy.
-Ale ona nie mogła,on był za silny-do mojej obrony dołączyła wróżka  zębowa.
-Co teraz wszyscy są przeciwko mnie? Po co North wogóle ją zabierałeś?!-widocznie był  oburzony.
-Bo nie mogliśmy jej zostawić na pastwę Mroka...i nie  jesteśmy przeciwko tobie,Jack-Opowiedział spokojnie  święty.
-Zaraz,zaraz..czekajcie.Po pierwsze nie musicie mnie bronić.Skoro on chce się na mnie obrażać to niech się obraża.Po drugie..o czym wy właściwie teraz mówicie?!O co chodzi z tym,że to nie moja wina i że mogłam nie dać się Mrokowi?
Strażnicy ,ci "nie obrażeni na mnie" popatrzyli po sobie z nieukrywającym zdziwieniem.
-Ty nie pamiętasz?-zapytał,z tego co wiem North.
-No..nie.A co mam pamiętać?-
-Później ci opowiem,to długa historia-odrzekł białobrody.
-a możecie mi chociaż powiedzieć gdzie ja jestem?-
-W moim domu-odpowiedział ten sam  strażnik co wcześniej.
-Aha..-zdziwiłam się.Co ja robiłam na biegunie północnym?
-Masz może jakąś rodzinę?-zapytała zębuszka.
-M-mam siostrę..-odpowiedziałam smutno.
-Tylko?-
T-tak-spuściłam głowę.-Moi rodzice..oni zginęli na morzu-łzy wezbrały mi się w oczach.
-O,przepraszam,ja nie-
-Nie szkodzi,nic się nie stało-przerwałam Northowi,ocierając zeszklone oczy.
-Musimy cię do niej zawieść..-zaczął zając.
-C-co?! Nie nie musicie.Nasze kontakty nie są najlepsze.-
-Ta,bo kto by chciał mieć dobre kontakty z taką-
-Frost!Jak nie chcesz pomóc,to chociaż nie dogaduj!Ok?-zapytał zezłoszczony uszaty.Reszta przyznała mu rację.Jack tylko mruknął coś pod nosem.
-Wystarczy jak mnie zostawicie w górach koło Arendelle.
-Niestety musimy cię zawieść do bliskich,czyli do twojej siostry.-
-Ja tam nie jadę!-zaprzeczałam.Nie mogłam się spotkać z Anią.Znowu zrobię jej,albo komuś innemu krzywdę..Ja muszę być odizolowana,by nie narażać nikogo na krzywdę
-No ja w sumie też.Jest już późno,a zęby czekają-wdrygnęłam się na słowa zębuszki.Mnie w dziecinstwie nigdy nie odwiedzała,nie zabierała zębów .Zawsze,kiedy zostawiałam zęby  pod poduszką,nazajutrz rozczarowana zastawałam je tam gdzie je zostawiłam.
Piasek też się ukłonił i razem z wróżką opuścił dom mikołaja.
-No,ja też będę się zbierał,bo wielkanoc zapasem,a pisanki same się nie zrobią-powiedział zając.-Tylko jej Frost nie zabij-rzucił,poczym tupnął w podłogę I zniknął  w ciemnej dziurze.
-Znowu będzie trzeba po nim sprzątać..Elfy się tym zajmą-powiedział kierując wzrok na fioletowego kwiatka,wyrastającego z podłogi.
-No to Jack,wygląda na to,że sami odwieziemy Elsę do domu-Co?Skąd on zna moje imię?!
-Co?!Przecież dasz sobie radę sam-wymigiwał się białowłosy.
-Nie marudż,nodź-
Teraz  spojrzała się na mnie.
-Ale odwieziecie mnie w góry?-zapytałam z nadzieją.
-Nie.Do siostry-odpowiedział North.
-Co?!Ja tam nie mogę jechać,zrozum-
-Ale musisz być teraz wśród bliskich-
-Ja tam nie pojadę!-ciągłam
-Nie?To się zobaczy-North miał chytry uśmiech,a ja się zaczęłam bać.
Nagle poczułam,jak Ktoś od tyłu wrzuca mnie do....worka?No a potem widziałam tylko ciemność....









CZEŚĆ!

SORY,ŻE TAK KRÓTKO.WIEM MIAŁO BYĆ DŁUŻEJ,ALE NO CÓŻ,NASTĘPNYM RAZEM^.^

BARDZO ZACHĘCAM WAS DO MOJEJ ANKIETY.DOTYCZY ONA AKTYWNOŚCI NA BLOGU.
NO I PRZECIEŻ NIE PROSZĘ WAS O DUŻO.CZYTACIE,WIĘC PRZY OKAZJI ZAGŁOSUJCIE.
KTO CZYTA BLOGA,BARDZO PROSZĘ NIECH ODDA GŁOS.PO PROSTU CHCĘ WIEDZIEĆ ILE WAS JEST. ZA ODDANIE GŁOSU SEDECZNIE DZIĘKUJĘ ! 


NO I WIECIE : REKLAMA=DEDYK  :*





                                                                                       ~ Passion forever ~